Ile zarabia modelka – zarobki w branży fashion
Nie ma sensu zaczynać przygody z modelingiem od wpisania w Google „najlepiej płatne agencje” i zakładania, że podane tam liczby automatycznie przełożą się na konto w banku. Zamiast tego lepiej od razu zrozumieć, jak naprawdę liczone są stawki, kto na czym zarabia i gdzie w tym wszystkim jest miejsce modelki. W branży fashion te same zdjęcia mogą dać zupełnie różne pieniądze – wszystko zależy od typu zlecenia, rynku, umowy i doświadczenia. Ten tekst rozkłada temat zarobków na czynniki pierwsze, z konkretnymi widełkami i realnymi scenariuszami, a nie suchymi hasłami „można dużo zarobić”.
Od czego realnie zależą zarobki modelki
Wielu osobom wydaje się, że wszystko rozbija się o „ładną twarz” czy „dobrą figurę”. W praktyce zarobki modelki to mieszanka kilku twardych czynników, z których część jest totalnie ignorowana na początku drogi.
Podstawowe elementy układanki:
- Rynek – małe miasto w Polsce, Warszawa, Mediolan, Paryż, Azja – każdy z tych rynków to inne stawki i inne typy zleceń.
- Typ pracy – wybieg, kampania, e-commerce, showroom, katalog, hostessing, TikTok/Reels dla marki itp.
- Doświadczenie i portfolio – im lepsze portfolio i większa rozpoznawalność, tym wyższe stawki i więcej zapytań bez castingu.
- Agencja – jej siła negocjacyjna i kontakty potrafią podnieść stawkę o kilkadziesiąt procent.
- Warunki użycia wizerunku (usage) – na jak długo, gdzie i w jakim zasięgu marka może używać zdjęć/filmu.
Te same 4 godziny pracy mogą dać 300 zł brutto na małym evencie albo kilka tysięcy złotych przy kampanii reklamowej z szerokim użyciem wizerunku. Dlatego pytanie „ile zarabia modelka?” bez kontekstu zawsze jest z góry skazane na odpowiedź „to zależy”.
Największe pieniądze w modelingu nie są za samą obecność na planie, ale za prawa do korzystania z wizerunku – im szersze i dłuższe użycie, tym wyższa stawka.
Typy zleceń i typowe stawki
Żeby z grubsza zorientować się w widełkach, warto rozbić branżę na konkretne segmenty. Poniżej mowa o stawkach typowych dla rynku polskiego (bez celebrytek i top modelek), przy czym wszystko może się różnić w zależności od agencji i konkretnego klienta.
Pokazy mody i fashion week
Pokaz mody z zewnątrz wygląda prestiżowo, ale finansowo często jest zaskakująco skromny – szczególnie na początku kariery. W Polsce za jeden pokaz mody dla średniej marki komercyjnej można liczyć na:
- 300–800 zł brutto dla początkujących i mniej znanych twarzy,
- 800–2000 zł brutto dla bardziej rozpoznawalnych modelek, przy większych markach i kilku wejściach.
Fashion Week (np. w Mediolanie czy Paryżu) to inna historia. Same stawki za jeden show potrafią być niższe niż przy kampanii e-commerce, ale zyskuje się coś innego – pozycję w branży. Dzięki prestiżowym pokazom rośnie szansa na lepiej płatne kampanie i lookbooki, które finansowo „ciągną” karierę dalej.
E-commerce, katalogi i lookbooki
To segment, który w praktyce utrzymuje większość modelek – mniej spektakularny, ale stabilniejszy. Chodzi o zdjęcia na strony internetowe sklepów, katalogi, lookbooki sezonowe.
Typowe stawki za dzień zdjęciowy (8–10 godzin pracy) w Polsce:
- 800–1500 zł brutto dla początkujących w mniejszych markach,
- 1500–3000 zł brutto przy większych brandach i bardziej rozbudowanych sesjach,
- powyżej 3000 zł przy długim usage, wielu rynkach lub rozpoznawalnej twarzy.
Tu liczy się wydajność: ile stylizacji da się „wyrobić” w ciągu dnia i jak często klient wraca. Modelka z kilkoma stałymi klientami e-commerce potrafi mieć kilkanaście dni zdjęciowych w miesiącu, co przekłada się na realny, powtarzalny dochód.
Reklamy, kampanie i usage
Najbardziej „medialny” kawałek tortu. Telewizja, billboardy, kampanie digital, social media – tu wchodzą do gry całkiem inne budżety. Tyle że rzadko jest to praca z dnia na dzień.
Przykładowe widełki za kampanię w Polsce (1–2 dni zdjęciowe + usage):
- 3000–8000 zł brutto dla mniej znanej modelki przy ograniczonym użyciu (np. tylko social media PL przez 6–12 miesięcy),
- 8000–20 000 zł brutto przy szerszym zasięgu (np. outdoor + internet, kilka krajów),
- powyżej 20 000 zł przy kampaniach międzynarodowych, dużych markach beauty/modowych i długim usage.
Dlaczego różnice są tak duże? Bo płaci się nie tylko za dzień pracy, ale za potencjalny wpływ wizerunku na zarobki marki – im szerzej i dłużej marka używa twarzy modelki, tym więcej powinna za to zapłacić.
Jak w praktyce rozliczane są zlecenia
Nawet najlepsza stawka „na papierze” niewiele mówi, jeśli nie wiadomo, ile z tego realnie zostanie po wszystkich potrąceniach i kosztach. W modelingu sporo osób zaskakuje, jak wygląda przepływ pieniędzy.
Rola agencji i prowizje
Standardowo agencja pobiera prowizję od pracy modelki. W Polsce najczęściej jest to:
- 20–30% od stawki modelki (agency fee),
- czasem dodatkowo prowizja doliczona klientowi (dlatego klient widzi wyższą kwotę niż modelka).
Przykład: klient płaci agencji 2000 zł za dzień zdjęciowy. Agencja ma 25% prowizji od modelki, więc modelka dostaje 1500 zł brutto. Do tego dochodzą podatki, ZUS (przy działalności), dojazdy, noclegi, testy zdjęciowe – warto o tym pamiętać, patrząc na „brutto z umowy”.
Agencja nie jest tylko pośrednikiem od telefonu. Dobra agencja:
- negocjuje wyższe stawki i lepsze usage,
- pilnuje zapisów w umowach,
- dba o terminowe płatności (w branży normą są przelewy po 30–90 dniach).
Zdarzają się sytuacje, w których płatność za kampanię wpływa dopiero po kilku miesiącach – planowanie budżetu prywatnego bez poduszki finansowej bywa wtedy trudne.
Polska vs zagranica – różnice w zarobkach
Wyjazd do Mediolanu czy Paryża brzmi jak automatyczny bilet do wyższych stawek. Rzeczywistość jest bardziej złożona.
Na rynkach takich jak Mediolan, Paryż, Nowy Jork czy Londyn stawki jednostkowe za show czy kampanię są z reguły wyższe niż w Polsce, ale:
- konkurencja jest znacznie mocniejsza,
- wiele dziewczyn na początku robi testy i nawet pokazy „za prestiż”,
- koszty życia (mieszkanie, transport, jedzenie) są dużo wyższe,
- agencja matka i agencja zagraniczna dzielą się prowizją, co też wpływa na finalną kwotę.
W Azji (np. Chiny, Korea, Japonia) pracuje się często w systemie „contract – kilka miesięcy”, z gwarantowanym minimum zarobków, ale też z potrącaniem kosztów życia na miejscu. Finalnie po kontrakcie można wrócić z kilkoma-kilkunastoma tysiącami dolarów, ale można też skończyć z minimalnym zyskiem, jeśli zleceń było mało.
Rynek zagraniczny daje potencjał dużo wyższych zarobków, ale wymaga traktowania kariery jak inwestycji – z ryzykiem, kosztami i niepewnością, czy kontrakt się „zwróci”.
Realne scenariusze zarobków – od początkującej do rozpoznawalnej
Dla lepszego obrazu warto spojrzeć na kilka uproszczonych scenariuszy. To nie są gwarancje, ale raczej realne widełki, które często pojawiają się w praktyce.
Początkująca modelka na rynku lokalnym
Pierwszy rok-dwa to zwykle mieszanka testów zdjęciowych, pojedynczych zleceń komercyjnych i pokazów lokalnych.
Typowy miesiąc może wyglądać tak:
- 1–2 pokazy po 300–600 zł,
- 1 dzień e-commerce za 800–1200 zł,
- kilka drobnych zleceń/hostessings po 200–400 zł.
Łącznie daje to często 1000–2500 zł brutto miesięcznie, ale bardzo nieregularnie – jeden miesiąc lepszy, dwa słabe. Na tym etapie modeling rzadko jest jedynym źródłem utrzymania.
Modelka z ugruntowaną pozycją na rynku komercyjnym
Po kilku latach, z dobrym portfolio i stałymi klientami e-commerce, sytuacja mocno się zmienia. Realne są wtedy:
- 8–12 dni zdjęciowych w miesiącu po średnio 1500–2500 zł brutto,
- kilka mniejszych jobów (lookbook, showroom, drobne kampanie),
- od czasu do czasu większa kampania za kilka–kilkanaście tysięcy zł.
W takim scenariuszu roczny przychód może sięgać 80–150 tys. zł brutto, z dużą rozpiętością zależnie od liczby kampanii i usage.
Modelka łącząca rynek polski i zagraniczny
Osoba, która co jakiś czas wyjeżdża na kontrakty (np. do Azji) i jednocześnie pracuje w Polsce, ma szansę na jeszcze wyższe liczby. Dobrze przepracowany kontrakt potrafi podnieść roczny przychód o dodatkowe 10–30 tys. dolarów. Z drugiej strony, jeśli kontrakt „nie siądzie”, wyjazd może skończyć się niewielkim zyskiem względem czasu i energii włożonej w całą akcję.
Na co zwrócić uwagę, myśląc o zarobkach w modelingu
Modeling nie działa jak etat – zamiast stałej pensji są nieregularne wpływy, często z dużym opóźnieniem. Dlatego planując karierę, opłaca się patrzeć szerzej niż tylko na pojedyncze stawki.
- Liczyć roczny przychód, a nie pojedyncze „tłuste” zlecenia.
- Patrzeć na usage i warunki umowy, a nie tylko na „dzienną stawkę na planie”.
- Pamiętać o podatkach, ZUS, kosztach dojazdu, noclegach – brutto z umowy to nie jest „czysty zysk”.
- Traktować portfolio jak inwestycję – dobre testy i spójny wizerunek często przekładają się na wyższe stawki.
- Budować relacje z klientami i agencjami – powracający klient to mniej castingu, więcej konkretnej pracy.
Odpowiedź na pytanie „ile zarabia modelka” zawsze będzie niepełna bez zrozumienia, że to branża projektowa, a nie bezpieczny etat. Jedna osoba przez rok nie zarobi na modeling ani 2000 zł, inna w tym samym czasie zamknie przychód na poziomie sześciu cyfr. Różnicę robi nie tylko wygląd, ale wybór segmentu rynku, jakość agencji, umiejętność negocjacji i gotowość traktowania tej ścieżki jak normalnej, wymagającej pracy – a nie tylko efektownego hobby.
