Ile zarabia fryzjer – stawki w Polsce i za granicą

Przez lata w branży fryzjerskiej powtarzało się, że „na fryzjerce kokosów się nie zarabia” i że to zawód bardziej z pasji niż dla pieniędzy. Dziś widać, że to podejście jest przestarzałe: rosną ceny usług, klienci płacą za jakość, a najlepsi fryzjerzy pracują na poziomie zarobków specjalistów z biura. Różnice w zarobkach są jednak ogromne – od ok. 3 tys. zł netto do nawet 15 tys. zł miesięcznie i więcej. Dlatego zamiast powtarzać mity, warto chłodno policzyć: ile realnie zarabia fryzjer w Polsce, ile za granicą i od czego to tak naprawdę zależy.

Od czego zależą zarobki fryzjera

Wynagrodzenie fryzjera nie zależy wyłącznie od umiejętności technicznych. Na wysokość pensji wpływa kilka powtarzalnych czynników, które da się dość precyzyjnie oszacować.

  • Forma zatrudnienia – etat, prowizja, własna działalność, fotel na wynajem.
  • Lokalizacja – małe miasto powiatowe kontra Warszawa czy Trójmiasto.
  • Poziom specjalizacji – zwykłe strzyżenie vs. koloryzacje, blondy, przedłużanie włosów.
  • Baza klientek/klientów – przypadkowy ruch z ulicy czy wierne klientki z rezerwacją z wyprzedzeniem.
  • Model pracy – salon „taśmowy” vs. praca indywidualna na godziny, praca w weekendy, praca mobilna.

W praktyce najwięcej zarabiają osoby, które łączą kilka elementów: specjalizację, dobrą lokalizację, własną działalność i przemyślaną politykę cenową. Na drugim końcu są pracownicy „od wszystkiego” w tanich sieciówkach w małych miastach.

Ile zarabia fryzjer w Polsce na etacie

Etat w salonie fryzjerskim to wciąż podstawowa forma zaczynania pracy w zawodzie. Stawki wyglądają jednak zupełnie inaczej dla osoby tuż po szkole, a inaczej dla doświadczonego fryzjera, który zapełnia grafiki na tygodnie do przodu.

Małe miasto i tańsze salony

W małych miejscowościach (do ok. 50 tys. mieszkańców) w tańszych salonach początkujący fryzjer najczęściej dostaje podstawę w okolicach wynagrodzenia minimalnego. W 2025 r. daje to realnie ok. 3 000–3 300 zł na rękę za pełen etat.

Do tego czasem dochodzi prowizja rzędu 5–10% od utargu, ale często zaczyna działać dopiero po przekroczeniu pewnego progu (np. po wypracowaniu obrotu powyżej 10–15 tys. zł miesięcznie na jednym stanowisku). Dla osoby początkowej ten próg bywa trudno osiągalny.

W efekcie typowy zakres zarobków w małym mieście to 3 000–3 800 zł netto. Wyższe kwoty pojawiają się dopiero, gdy fryzjer ma już grono wiernych klientów i pracuje przyzwoitą ilość godzin, w tym soboty.

Średnie i duże miasta – lepsze salony, większa rotacja

W większych miastach (miasta wojewódzkie, aglomeracje) podstawy są wyższe, ale też wymagania wobec pracowników rosną. W lepszych salonach w Krakowie, Wrocławiu czy Poznaniu podstawa dla fryzjera z 2–3-letnim doświadczeniem często wynosi 3 500–4 200 zł netto.

Do tego dochodzi prowizja 10–20% od utargu, czasem progresywna (im większy obrót wyrobiony w miesiącu, tym wyższy procent). Przy pełnym grafiku i cenach strzyżenia damskiego na poziomie 120–200 zł, kolorów 300–600 zł, realne miesięczne zarobki kształtują się często w przedziale 4 500–7 000 zł netto.

W topowych salonach w centrach dużych miast przy bardzo mocnej marce osobistej i specjalizacji w modnych usługach (np. blond, koloryzacje kreatywne, upięcia ślubne) fryzjer na etacie z wysoką prowizją może wyciągać nawet 8 000–10 000 zł na rękę, ale to dotyczy raczej wąskiej grupy naprawdę rozchwytywanych specjalistów.

Sieciówki i salony ekonomiczne

Osobną kategorią są salony ekonomiczne i sieciówki w galeriach handlowych, nastawione na szybkie strzyżenia. Tam podstawy bywają niższe, często w okolicach 3 000–3 500 zł netto, za to można pracować więcej godzin (również galerie, niedziele handlowe) i obsługiwać dużą liczbę klientów dziennie.

Przy dobrze ułożonej prowizji i dużej wydajności w tego typu miejscach da się dojść do 4 000–5 000 zł netto, ale kosztem tempa pracy i mniejszej swobody twórczej.

W Polsce większość fryzjerów na etacie mieści się w przedziale ok. 3 000–7 000 zł netto miesięcznie. Kwoty powyżej 8 tys. zł przy etacie są możliwe, ale wymagają: dużego miasta, świetnej specjalizacji, pełnego grafiku i zwykle pracy w renomowanym salonie.

Własna działalność – ile zarabia fryzjer na swoim

Własny salon lub praca na własnej działalności (np. fotel na wynajem) to zupełnie inna skala odpowiedzialności, ale też inna górna granica zarobków. Trzeba pamiętać, że przy działalności nie mówi się już o „gołej” wypłacie, tylko o dochodzie po kosztach.

Własny salon stacjonarny

Przy własnym salonie najpierw pojawiają się koszty stałe: czynsz, media, ZUS, księgowość, kosmetyki, podatki, czasem raty leasingu, wynagrodzenia pracowników. Łatwo osiągnąć poziom 10–20 tys. zł kosztów miesięcznie nawet przy 2–3 stanowiskach.

Przykładowy scenariusz dla jednoosobowego salonu w większym mieście:

  • średni obrót miesięczny: 30–50 tys. zł,
  • koszty stałe i zmienne: 12–20 tys. zł,
  • dochód przed podatkiem: 18–30 tys. zł.

Po odliczeniu podatku i ZUS realny dochód właściciela-fryzjera w takim modelu często mieści się w przedziale 10 000–18 000 zł netto. Oczywiście przy założeniu, że salon ma zapełnione terminy, rozsądne ceny i nie stoi pusty przez pół dnia.

W mniejszych miastach obróty będą niższe, ale niższe też koszty. Tam realny, ustabilizowany dochód jednoosobowego salonu częściej kręci się wokół 6 000–12 000 zł netto.

Fotel na wynajem i praca mobilna

Coraz częściej wybierany model to fotel na wynajem w salonie, gdzie fryzjer płaci stałą kwotę za miejsce (np. 1 500–3 000 zł miesięcznie) i pracuje na własny rachunek. Przy sensownej bazie klientów i średnich cenach usług ten model pozwala:

  • uniknąć wysokich kosztów pełnego salonu,
  • zachować dużą część przychodów dla siebie,
  • testować rynek przed otwarciem własnego punktu.

Przy pełnym grafiku, fotelu na wynajem i rozsądnych cenach usług realny dochód często wynosi 8 000–15 000 zł netto, w zależności od miasta i poziomu cen.

Praca mobilna (dojazd do klienta) ma niższe koszty stałe, ale wyższe czasowe: dojazdy, logistykę, mniejszą liczbę klientów w ciągu dnia. Najlepiej sprawdza się w wąskich niszach: fryzjerstwo ślubne, obsługa osób starszych, dojazdy VIP. Zwykłe strzyżenia mobilne są mniej opłacalne przy obecnych kosztach paliwa i czasu.

Napiwki, sprzedaż kosmetyków i „drobne” dodatki

W kalkulacjach często pomija się napiwki, a w lepszych salonach potrafią one zrobić odczuwalną różnicę. W dużych miastach, przy cenach usług z górnego segmentu, napiwki mogą dokładać 300–1 000 zł miesięcznie, czasem więcej.

Do tego dochodzi sprzedaż kosmetyków. Jeśli salon oferuje prowizję od sprzedaży (np. 5–15%), aktywna sprzedaż profesjonalnych produktów potrafi dorzucić 200–800 zł miesięcznie, szczególnie w salonach, gdzie klientki są przyzwyczajone do kupowania pielęgnacji „od fryzjera”.

Ile zarabia fryzjer za granicą

Wyjazd za granicę wciąż kusi fryzjerów, ale obraz „złotych gór” dawno się zaktualizował. Stawki są wyższe niż w Polsce, ale koszty życia też. Warto patrzeć na to, co zostaje „na rękę” po opłaceniu mieszkania i podstawowych wydatków.

Zarobki fryzjera w Europie Zachodniej

Najczęściej wybierane rynki to Niemcy, Holandia, Irlandia i Wielka Brytania. W zależności od kraju i formy zatrudnienia można mówić o takich orientacyjnych widełkach:

  • Niemcy – fryzjer na etacie zwykle 2 000–2 800 euro brutto. Po odliczeniu podatków i składek zostaje najczęściej 1 400–1 900 euro netto.
  • Holandia – etat w salonie to okolice 2 000–2 500 euro brutto, czyli ok. 1 500–1 900 euro „na rękę”.
  • Irlandia – zarobki zbliżone do 2 000–2 600 euro netto, przy wysokich kosztach wynajmu mieszkania.
  • Wielka Brytania – spore różnice między Londynem a resztą kraju, ale typowo 1 800–2 400 funtów netto przy pełnym etacie.

Na pierwszy rzut oka kwoty wyglądają imponująco, ale wynajem pokoju w większym mieście często kosztuje 600–1 000 euro/miesiąc. Po odjęciu kosztów życia, faktyczna możliwość odłożenia pieniędzy zależy głównie od liczby przepracowanych godzin i ewentualnych dodatkowych zleceń „po godzinach”.

Kraje skandynawskie i inne kierunki

W krajach skandynawskich (Norwegia, Szwecja, Dania) stawki godzinowe są wyższe, ale koszty życia również. Fryzjer na etacie może liczyć na:

  • Norwegia – ok. 2 500–3 500 euro netto miesięcznie przy pełnym etacie,
  • Szwecja/Dania – najczęściej 2 200–3 000 euro netto.

Przy rozsądnym stylu życia i dzielonym mieszkaniu w tych krajach zostaje zwykle sporo ponad to, co da się odłożyć z polskich zarobków. Z drugiej strony dochodzi bariera językowa i lokalne wymagania formalne.

W Emiratach czy innych krajach Bliskiego Wschodu wysokie stawki pojawiają się głównie w segmencie premium (hotele 5*, salony VIP). Tam, przy zakwaterowaniu od pracodawcy, fryzjer może realnie wyjść na 3 000–5 000 dolarów netto, ale to już bardzo wąski rynek, z mocną selekcją kandydatów.

Czy fryzjer zarabia „dobrze”? Rzeczywisty obraz rynku

Jeśli spojrzeć chłodno na liczby, zawód fryzjera ma dość szeroki rozstrzał zarobków. W polskich realiach można powiedzieć uczciwie:

  • na słabo płatnym etacie, w małym mieście – 3 000–3 500 zł netto,
  • w porządnym salonie, w średnim/dużym mieście – 4 500–7 000 zł netto,
  • na własnej działalności, przy pełnym grafiku – realnie 8 000–15 000 zł netto,
  • w topowym segmencie, z mocną marką osobistą – 15 000 zł netto i więcej, ale to już efekt lat pracy i świadomych decyzji biznesowych.

Za granicą, po odliczeniu kosztów życia, przeciętny fryzjer wciąż zwykle odkłada więcej niż w Polsce, ale nie są to już różnice tak spektakularne jak 10–15 lat temu. Wyjazd opłaca się najbardziej osobom, które są gotowe intensywnie pracować i realnie korzystać z wyższych stawek, a nie tylko „przeżyć” z miesiąca na miesiąc.

W praktyce zawód fryzjera daje niezłe, a czasem bardzo wysokie zarobki, pod warunkiem, że traktuje się go jak połączenie fachu i biznesu, a nie tylko „artystyczne strzyżenie”. O stawkach decyduje nie tylko to, jak się tnie włosy, ale też gdzie, dla kogo, za ile i na jakich zasadach.